Tak często uważamy, że życie jest bez sensu. Szukamy ukojenia w nałogach, obieramy złą drogę i zadajemy się z nieodpowiednimi ludźmi, buntujemy się i zamykamy w sobie. Każdego dnia budujemy dookoła siebie mur, który odgradza nas od prawdziwego świata. Kamień, cement, kamień… Jednocześnie niszczymy siebie, swoje marzenia i krzywdzimy bliskich. Ale nadchodzi też przełomowy moment, w którym z pozoru przegrana osoba podnosi się i zaczyna walczyć. A pomaga jej Bóg. I właśnie to miał przekazać koncert hip hopowy Wiara w Bitach. To, jak bardzo wiara jest ważna w naszym życiu i że pozwala przetrwać wiele, nawet najgorsze traumy.
Podczas Wiary w Bitach na scenie wystąpiło wielu zdolnych ludzi. Każda z tych osób ma swoją historię i wiele przeszła. Każda z tych osób odnalazła się dzięki Bogu. A teraz, gdy ich wiara jest na tyle silna, dzielą się nią z innymi. Poprzez muzykę i pasje. Nie narzucają niczego. Nie nakazują natychmiastowej zmiany myślenia. Po prostu dają świadectwo swojej wiary i więzi z Bogiem. Niby tak niewiele, a jednak…
Na deptaku zgromadziło się dosyć sporo osób jak na sobotnie popołudnie. Wielu przechodząc obok sceny, zatrzymywało się na dłużej, obserwowało zdarzenie.I z pewnością nie żałowali. Bo nawet osoby, które nie uważają się za wierzące, poruszyły wyznania artystów i ich postawa.
O projekcie, Bogu, dalszych planach mówi jeden z organizatorów Wiary w Bitach – Łukasz „Wieczny” Wieczorek, utalentowany radomski stricte chrześcijański raper.
Skąd wziął się pomysł na zorganizowanie Wiary W Bitach? Kto jest jego twórcą?
Pomysł zrodził się podczas małego koncerciku jednego z chrześcijańskich raperów w Pionkach. Pomyśleliśmy wraz z moim przyjacielem nad tym, by spróbować zorganizować coś podobnego w Radomiu. Na początku był pomysł, by zaprosić Rymcerzy, później doszedł Frenchman, a na końcu Hiob. Twórcami Wiary w Bitach jestem ja, czyli Łukasz „Wieczny” Wieczorek oraz mój przyjaciel Grzesiek Gębski.
Co było Waszym celem podczas organizacji tego przedsięwzięcia? Co chcieliście w ten sposób przekazać innym?
Naszym celem było przekazanie ludziom, szczególnie młodym, że można żyć bez nałogów i to Bóg tak naprawdę daje prawdziwą wolność. Sami przeżyliśmy wiele i właśnie nawrócenie oraz zaufanie Panu dopiero uwolniło nas od wszelakich zniewoleń. Chcieliśmy pokazać także dobrą stronę kultury, często stereotypowo kojarzonej negatywnie.
Czy uważasz, że w ten sposób można trafić do zbuntowanej młodzieży, która sądzi, że wszyscy są przeciwko niej? Czy słowa takie jak ‚Bóg’ czy ‚wiara’ dla tych młodych ludzi cokolwiek znaczą?
Hip – hop jest popularny wśród takiej zbuntowanej młodzieży, dlatego że jest mocną i prawdziwą muzyką. Nie ma w niej miejsca na ściemnianie. My robiąc hip hop o Bogu, wcale nie oszukujemy – mówimy prawdę. Głosimy to, w co wierzymy, co kochamy, czym żyjemy. Myślę, że w głębi duszy gdzieś tam pod grubą warstwą wszelkiego rodzaju buntu czy gniewu, kryje się prawdziwe „ja”, które chce być kochane, szanowane i potrzebne. My w swoim rapie mówimy, że ktoś taki jest i cały czas czeka na nich bez względu, kim są, co robią. On ich kocha. To Jezus Chrystus.
Jesteś osobą silnie wierzącą. Ale czy zawsze tak było? Czy od zawsze ufałeś Bogu?
Niestety nie zawsze. Musiałem w swoim życiu ostro nabłądzić, ostro nabroić, żeby się ogarnąć, że tak to ujmę. Nawróciłem się 2 lata temu podczas rekolekcji wielkopostnych, na które trafiłem z ulicy, wczesnej nie uczęszczając do kościoła. Stamtąd wyszedłem już innym człowiekiem.
Czy myślisz, że inni słuchając historii ludzi takich jak Ty, ludzi, którzy wiele przeszli, są w stanie zawrócić na dobrą drogę, zanim będzie za późno? Czy może sami muszą dotknąć dna, by się od niego odbić?
Niektórym pomoże tylko solidne uderzenie o glebę. Gdy ma się przystawiony do gardła nóż, odmawiając pomocy, rozcinamy je sobie wszerz. Niektórzy zbaczają pomału, okłamując siebie, że jest gites, a tak naprawdę nie jest. Często słysząc świadectwo, uświadamiają sobie, że oni są w podobnej sytuacji i często po tym szoku zawracają.
Ci pierwsi z kolei po uderzeniu o dno potrzebują wsparcia. Słysząc że ktoś był w takiej jak oni otchłani i wyszedł z tego, zaczynają walczyć o siebie szukać pomocy, dostają nadzieję. My dajemy im tę nadzieję. Gdy niknie nadzieja, umiera człowiek
Ci pierwsi z kolei po uderzeniu o dno potrzebują wsparcia. Słysząc że ktoś był w takiej jak oni otchłani i wyszedł z tego, zaczynają walczyć o siebie szukać pomocy, dostają nadzieję. My dajemy im tę nadzieję. Gdy niknie nadzieja, umiera człowiek
Czy macie zamiar ponownie organizować Wiarę W Bitach? Może nie tylko w Radomiu?
Jeszcze nie na 100% mogę potwierdzić, ale mamy w planach powtórzenie jej za rok.
Na razie Radom i nawet nie wpadł nam pomysł, by przenosić akcję poza nasze miasto. Ale kto wie, może kiedyś… Niezbadane są drogi Pańskie ;).
Na razie Radom i nawet nie wpadł nam pomysł, by przenosić akcję poza nasze miasto. Ale kto wie, może kiedyś… Niezbadane są drogi Pańskie ;).
A czy Wasza działalność zakończy się na tych wydarzeniach, czy może macie zamiar działać przez cały rok poprzez Internet albo Facebooka, które dziś są podstawową drogą komunikacji?
Projekt Wiara w Bitach jest koncertem Hip Hopu Chrześcijańskiego, to jest podstawowa rzecz. Nie zamykamy strony, Facebook tez będzie działał cały rok. Będziemy umieszczać i promować poprzez nie wykonawców C-Rapu (skrót chrześcijańskiego rapu), a także artystów, którzy wystąpili na WwB, jak i ludzi z Radomia.
A jak oceniasz sobotnie wydarzenie? Wszystko się udało? Jesteś zadowolony z efektów?
Moja ocena jak na pierwszy taki koncert chrześcijańskiego rapu, ba! pierwszy taki duży koncert ogólnie hiphopowy nie biletowany w Radomiu: celujący! Marzyłem o dużej ilości ludzi, ale jak na lekkie zimno przyszło ich sporo i bawili się. Udało się wszystko, choć były momenty, że impreza wisiała na włosku.
W takim razie gratuluję i życzę powodzenia w dalszej działalności!